Przydatne umiejętności

Jeśli myślisz o tropieniu jako aktywności, którą może podejmować każdy pies – masz rację. Wyjątki będą tu bardzo nieliczne i będą obejmowały niektóre choroby układu ruchu lub przewlekłe przyjmowanie leków, mogących upośledzać zmysł węchu. Nie znaczy to jednak, że pies bezpośrednio zdjęty z przysłowiowej kanapy dobrze odnajdzie się w sytuacji treningowej! Bez względu na to, czy nabyłaś_eś psa, by uprawiać z nim sport, czy po prostu żyjesz z psem i masz ochotę spróbować czegoś nowego, warto poświęcić czas na wstępne przygotowanie, które pomoże Wam gładko wejść w tropową rzeczywistość.

Dzisiaj chciałabym zasygnalizować kilka kompetencji, które są szalenie przydatne w tropieniu i dzięki którym macie szansę zrobić z psem o wiele szybsze postępy. Oczywiście umiejętności te będą również obecne podczas treningów – o wiele łatwiej jest je tam jednak doskonalić, niż wdrażać od zera. Wprowadzenie ich w kontekście pozatropowym to inwestycja, która się opłaca – również dla bardziej komfortowego codziennego życia.

Trochę tego jest! Nie ma co się jednak zrażać na wstępie, te elementy często pojawiają się w życiu z psem, po prostu warto świadomie zwracać na nie uwagę i w razie potrzeby aranżować sytuacje, w których pies ma okazję się z nimi oswajać. Ze względu na charakter tego wpisu, traktuję tematy bardzo skrótowo – chętnie odpowiem na dodatkowe pytania w komentarzach!

  1. Pobudzenie i hamowanie

Przyjmijmy, że pobudzenie to napęd do działania, a hamowanie – zdolność do zatrzymania impulsywnej reakcji. Impulsywna to taka, która pojawia się odruchowo, gdy w otoczeniu pojawia się dany bodziec. Działanie “gazu” i “hamulca” u psa w dużej mierze zależy od budowy jego układu nerwowego. Warto więc na dzień dobry zadać sobie pytanie: “jaki jest mój pies?”. Dobra wiadomość jest taka, że mózg jest dość plastycznym narzędziem – pies uczy się zmieniać swoje reakcje wraz z doświadczeniem.

Jeśli więc mamy psa, który łatwo się pobudza – warto stwarzać mu okazje do doświadczania spokoju, do niespiesznej eksploracji, do odkrywania różnych strategii samoregulacji (tarzania się, kopania, wchodzenia do wody, żucia itp.). Nie chodzi o to, żeby pies nigdy się nie pobudzał, ale żeby odkrywał, że po wysokim poziomie emocji może nastąpić niski. Z kolei u psa, który jest z natury “flegmatyczny” i dziesięć razy zastanawia się, zanim coś zrobi, możemy wprowadzać sytuacje, w których otwiera się on na nowe doświadczenia i “rozkręca” – mogą to być spontaniczne wspólne wygłupy, bieganie, przepychanki, wspólna zabawa szarpakiem. 

Docelowo chodzi o to, żeby pies umiał się odnaleźć w obu trybach i płynnie między nimi przechodzić. Dzięki temu nie musimy się obawiać pobudzenia, które często pojawia się podczas tropienia. Podczas dobrze zaaranżowanego treningu pies rusza do “pracy” żwawo, a wraca odprężony, rozluźniony i “uśmiechnięty” na pysku, bez zbędnej i niezdrowej ekscytacji.

  1. Odpoczynek

Treningi tropienia odbywają się w różnych lokalizacjach, a warunkiem udziału w nich jest umiejętność odpoczywania w samochodzie (dotyczy to oczywiście psa 🙂 ). Psy pracują indywidualnie, gdy pozostałe spędzają czas w bezpiecznym miejscu. Dla wielu początkujących opiekunów jest to kwestia spędzająca sen z powiek. W praktyce okazuje się jednak, że znaczna większość psów szybko łapie treningowy schemat, na który (w przypadku naszej, ale i większości znanych mi szkół) składają się dwa wejścia, podczas których zespół (pies z przewodnikiem) realizuje ćwiczenia.

W początkowej fazie oraz dla psów bardziej reaktywnych pomocne może być parkowanie na uboczu, zasłanianie szyb kocem lub osoba towarzysząca, która zostaje z psem w aucie. Jeśli pies nie zapada w drzemkę w samochodzie “z automatu” – warto poćwiczyć w kontekście pozatreningowym. Dobrze sprawdza się zabieranie psa na krótkie przejażdżki samochodem…po nic. Dzięki temu rozrywamy w głowie psa połączenie między jazdą samochodem a oczekiwaniem ekscytujących wrażeń.

Umiejętność odpoczynku i czekania na swoją kolej silnie wiąże się z punktem pierwszym – jeśli pies umie obniżyć swoje emocje i wraca do auta zrelaksowany, zdecydowanie chętniej wykorzysta czas na regenerację, niż kiedy będzie nadmiernie podekscytowany.

  1. Motywacja

Jeśli chcemy robić coś wspólnie z psem, powinniśmy się najpierw dowiedzieć, czego on chce, co lubi, na czym mu zależy. Pułapka w tropieniu polega na tym, że dla wielu psów jest na początku atrakcyjne samo w sobie – wreszcie mogą “legalnie” węszyć, ile chcą, są też napędzane ciekawością (która należy do naturalnych popędów). To skłania opiekunów do wyciągania wniosku, że nagroda na końcu jest niepotrzebna. Zwróć jednak uwagę, że zdobycz na końcu zadania to zapłata nie tylko za aktywność (która – nawet jeśli z początku jest ciekawa, bo nowa, to w końcu spowszednieje), ale też wynagrodzenie poniesionych kosztów (miniętego kota, przerażającego przechodnia, ciekawych zapachów pozostawionych bez głebszej analizy). Istotne jest pytanie “czy to się opłaca?”.

Skoro tropienie powszednieje, to czy będzie nadal atrakcyjne po czasie? Wiele zależy od tego, jak pokierujemy treningami. Z czasem nabierają one wartości dodanej – satysfakcji ze wspólnie spędzonego czasu, z kolejnej rozwiązanej łamigłówki, z przełamywania własnych ograniczeń. Dlatego pierwszym ważnym zadaniem przyszłego przewodnika psa tropiącego jest znalezienie takiej atrakcji, dla której pies będzie chciał podjąć trud i ją zdobyć. W początkowych etapach treningów dużo łatwiej jest pracować z jedzeniem, niż zabawkami. Zostawiam Cię więc z dwoma kluczowymi pytaniami: 

jakie jedzenie mój pies będzie chciał zdobywać?

czy mój pies zna koncepcję wykonywania zadań za jedzenie?

Przypominam przy tym, że NIGDY nie pracujemy z psami głodnymi i nie szantażujemy psa jedzeniem (nie dostaniesz, jeśli nie będziesz pracować) – pies ma mieć zaspokojone potrzeby, a trening to dodatkowe atrakcje do zdobycia.

  1. Pochwała i hasło zwalniające

Zdarzyło Ci się, że w dobrej wierze spontanicznie pochwalił_ś psa na śladzie, a on zamiast tym chętniej pracować, zawrócił do Ciebie lekko zdezorientowany? Warto przyjrzeć się temu, co w codziennym życiu z psem następuje po pochwale – czy zawsze, kiedy pies słyszy “dobrze”, potem dostaje smakołyk z ręki? – czy zawsze, kiedy odzywamy się do psa, oczekujemy, że przekieruje na nas uwagę? Psy często na treningach robią dokładnie to, czego je nauczyliśmy.

Bardzo pomocne jest wprowadzenie w codziennym życiu hasła, które oznacza “kontynuuj to, co robisz”, jak i hasła zwalniającego, które oznacza “możesz przerwać to, co robisz”. Często stosowane słowa to “dobrze” i “ok”, ale mogą być zupełnie dowolne – byle były stosowane konsekwentnie. To słowa, które mówią psu, czego ma się spodziewać. 

  1. Rezygnacja

Rezygnacja to tak naprawdę koszt, który ponosi pies, żeby zrobić coś innego, niż pierwotnie zamierzał. Rezygnacja zawsze oznacza stratę, a ponieważ nikt nie chce tracić (z punktu widzenia behawioralnego jest to kara!), to warto uczyć psa, że rezygnacja się opłaca! Zarówno w codziennych sytuacjach oznacza to dwie rzeczy: po pierwsze, dobrze jest zaczynać od bardzo łatwych sytuacji, w których strata nie jest dotkliwa, za to rekompensata potężna; po drugie (patrz punkt 3) – warto obserwować, co pies lubi i na czym mu zależy i wykorzystywać to do aranżowania dobrych, wspólnych doświadczeń: dzięki temu inne atrakcje dookoła z czasem zbledną. Człowiek, który potrafi odpowiedzieć na potrzeby i preferencje psa, to człowiek, z którym pies chętnie działa wspólnie!

Ciekawa jestem, jakie jeszcze umiejętności i elementy życia codziennego z psem uważacie za przydatne w tropieniu!