Mniej znaczy więcej

Im więcej będę ćwiczyć, tym lepsze będę mieć efekty – czy na pewno?Więcej ćwiczeń to większa szansa, że coś pójdzie nie tak!

Ważne, żeby ćwiczyć z głową, planem i zdrowym umiarem.

Przemęczony pies (ani przemęczony przewodnik) nie pokaże maksimum swoich możliwości.

Może zresztą już spotkaliście się z zaleceniem (wiem, że wielu trenerów je stosuje), żeby przed egzaminem zrobić…przerwę.

Kluczowe (obok zachowania dobrostanu i utrzymania zdrowej – czyli nie desperackiej, ale za to równej – motywacji u psa) jest dla mnie w treningu stosowanie adekwatnych kryteriów. Przez kryteria rozumiem wyznaczniki tego, jak poszło zadanie postawione przed psem, przewodnikiem lub zespołem.

Przykładowo: jeśli moim celem jest wprowadzenie twardej nawierzchni psu (czyli pies wcześniej zupełnie na takiej nie tropił), to najpierw planuję zadanie, które ma szansę ten cel zrealizować przy możliwie dużej samodzielności psa. Niech to będzie przekroczenie brukowanej ścieżki tuż przed dojściem do pozoranta. Wykorzystuję tu trzy ułatwienia: 1.odcinek twardej nawierzchni jest krótki, 2. pies jest już rozpędzony, zaangażowany w ślad, 3. potencjalnie pies będzie czuł, że jest blisko pozoranta, co powinno podnieść jego motywację. Następnie (przed ułożeniem ćwiczenia) określam sobie kryteria wykonania – kiedy uznam, że zadanie poszło dobrze? Skoro to pierwszy raz, to będzie dla mnie w porządku, że pies się zdziwi, zwolni, zawaha. Oczekuję jednak, że zdecyduje się przekroczyć ścieżkę bez ingerencji ze strony przewodnika.

Kryteria mają więc w praktyce dwojakie znaczenie/zastosowanie:

  • pozwalają uszczegółowić ćwiczenie dopasowane do danego celu (określić parametry konkretnego wyzwania)
  • pozwalają ocenić, czy zadanie zostało wykonane prawidłowo.

Jestem zdania, że ćwiczenia powinny zawsze być dobrane do zespołu (czyli zarówno psa, jak i przewodnika). W zależności od etapu szkolenia może to oznaczać:
1. zadania nieco poniżej możliwości zespołu, które mają sprawdzać jego pełną samodzielność (ślady double blind).

2. zadania, które zespół już z powodzeniem wykonywał (w celu przypomnienia lub utrwalenia).

3. zadania, które nieznacznie przekraczają możliwości zespołu (w celu zrobienia postępu w jakimś konkretnym obszarze treningowym).

Co może pójść nie tak?

  • jeśli zadania będą powtarzalnie zbyt łatwe: pies/człowiek/zespół zacznie się nudzić i motywacja spadnie, 
  • jeśli zadania będą powtarzalnie zbyt trudne: pies/człowiek/zespół będą wciąż popełniać błędy, sfrustrują się i…motywacja spadnie.

Najgorszym możliwym efektem jest jednak to, że pies (lub człowiek) zupełnie przestanie rozumieć na czym polega dane zadanie i co właściwie należy zrobić, żeby uzyskać nagrodę.

Niebagatelne znaczenie ma też środowisko pracy – jeśli ćwiczenia same w sobie są zaplanowane dobrze, ale przeprowadzone w zbyt trudnym otoczeniu, pies/człowiek również może zgubić z oczu sens danego zadania. Ciągłe wybijanie z pracy przez (zbyt) trudne bodźce sprawia, że ślad z zadania węchowego zamienia się w upiorny escape room!

Mamy więc już dwa ważne aspekty treningów: planowanie ćwiczeń oraz dopasowanie środowiska ich wykonania (jeśli środowisko jest wyzwaniem samym w sobie – pozostałe kryteria powinny być bardzo obniżone w stosunku do granicznych możliwości zespołu!).

Trzeci aspekt, o którym chciałabym wspomnieć, to asymilacja i akomodacja wiedzy czy też umiejętności. Znów będzie to dotyczyło obu końców linki 🙂 Asymilacja to włączanie nowych informacji do tych już posiadanych – ma zastosowanie m.in. kiedy zależy nam na generalizacji umiejętności. Pies lub człowiek rozszerza dotychczasowe doświadczenie i schematy działania o nowe, choć podobne sytuacje. Akomodacja to tworzenie nowych struktur wiedzy i schematów działania w “starciu” z nowymi wyzwaniami. Oba te procesy wymagają czasu i … odpoczynku.

W naszym schemacie treningowym czas na przyswojenie nowych danych pojawia się: pomiędzy ćwiczeniami (zespół ma dwa wejścia treningowe, na drugim często stosuje wnioski z pierwszego), pomiędzy treningami (zwykle tydzień, co pozwala na obniżenie poziomu kortyzolu w razie trudnych sytuacji treningowych) i pomiędzy semestrami (kiedy następuje tzw. roztrenowanie – reset systemu i odprężenie od regularnych treningów).

Zbyt duże zagęszczenie treningów może powodować, że organizm nie zdąży przetworzyć wszystkich dostarczanych danych! Wrzucamy do systemu coraz więcej i więcej informacji, które piętrzą się na nieuporządkowanych stosach, stopniowo tracąc szansę na poukładanie się.

Jeśli do tego treningi nie będą wystarczająco dobrze przemyślane – przepis na katastrofę gotowy! 

Zachęcam więc do tego, żeby stawiać na jakość, nie zaś ilość ćwiczeń. Czasem jedno krótkie, ale sprytne ćwiczenie, może ułożyć w głowie więcej, niż setki bezmyślnych powtórek 🙂